Maszyna liczy, człowiek decyduje.
Wyjazd zarządu, dwa dni warsztatów, prezentacja, której nikt nie zapomni do końca tygodnia. Potem wraca codzienność i strategia ląduje w szufladzie obok zeszłorocznej. Rzadko jest to problem z pomysłami. Niemal zawsze z systemem, który te pomysły dowozi.
AitegiX kalibruje strategię z AI. Kiedy wynik zawodzi, rozdziela warstwy: czy zawiódł sam plan, czy sposób, w jaki sięgnięto po AI. Analizę przyspiesza maszyna. Decyzja zostaje u człowieka.
Narzędzie kupi każdy. Kompetencji nie da się pobrać z chmury. Dlatego druga połowa pracy to budowa krytycznego myślenia i operacjonalizacji wewnątrz organizacji, żeby metoda została, gdy odejdzie człowiek. Strategia z AI, nie strategia AI.
Perspektywa założyciela
Metodę firmuje Waldemar Czachorowski: około 30 lat w strategii, były wykładowca Akademii Leona Koźmińskiego (11 edycji studiów podyplomowych), autor kierunku zarządzanie procesowe. Jego diagnoza jest prosta: największy grzech strategii to brak procesu. Nie brak pomysłów, nie brak wiedzy, lecz brak systemu, który regularnie zbiera informacje, analizuje je i przekłada na decyzje. Stąd przekonanie, że klucz nie leży w samym przetwarzaniu, lecz w wiarygodności kryteriów i wag, a AI nie podejmie decyzji, może jedynie przybliżyć do właściwej.
Dlaczego teraz
Polski mid-market jest dwa razy bardziej krótkoterminowy niż średnia świata, a równocześnie czuje, że model trzeba zmienić. Do tego dochodzi rozczarowanie AI: blisko połowa polskich firm jest rozczarowana jej efektami, a 95% pilotaży generatywnej AI nie przynosi mierzalnego zwrotu. Rzadko dlatego, że AI nie działa. Częściej dlatego, że uderza w niezałataną strategię. Moment, w którym AI przechodzi z pilotaży do infrastruktury, jest właściwym czasem, żeby najpierw naprawić metodę, a dopiero potem podpiąć pod nią silnik.